sobota, 6 stycznia 2018
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie - co to będzie
Dzisiaj Święto 6 Króli, jak to powiedział pewien celebryta. No ale nie o tym chce pisać. Kiedyś pisałem o do połowy ciemnej drodze 240. Obecnie jest to nieaktualne od świąt w 100 % jest "ciemna". Myślę tutaj o odcinku od "Koszałki" do Szkoły w Pawłowie. Co z tego że na tym odcinku są 3 przejścia dla pieszych, chodnik i ścieżka rowerowa. Komu to potrzebne by po tym chodzić czy jeździć rowerem albo przejść przez ulicę. Lepiej wygasić oświetlenie i jest po problemie. Jest to trakt dla odważnych lubiących survival. Mogą wystąpić straty w ludziach, bo istnieje takie zagrożenie. Dobrze że jest okres Świąt i w ogrodach ludzie kolorowe lampki wieszają. Jak ktoś wpadnie w dziurę to będzie mógł pod 112, łatwo określić jaki kolor lampek widzi. Panie Wójcie jak tu żyć ? Może jakiś unijny program się wdraża " Ze świecą przez gminę".
wtorek, 19 grudnia 2017
Ustawa dekomunizacyjna.
Ostatnio odbyła się Sesja Rady Miasta (18.12.2017) i wyszedł opór do Ustawy Dekomunizacyjnej. Miasto chce iść do Sądu, aby wyjść jak to mówią z "honorem". Aby bronić Ulicy Stanisława Rolbieckiego, żeby jej nie zmieniać na Rotmistrza Pileckiego. Trochę może dziwić że użyto słowa "honor" bo chyba nie wiedzą co to jest. Najlepszym przykładem HONORU był Rotmistrz Pilecki, a nie Rada Miasta z takim podejściem. Przez długie lata ta "honorowa" Rada uznawała za Godło RP drzeworyt przedstawiający orła. Nikt nie miał pojęcia że Godłem Rzeczpospolitej Polskiej jest Biały Orzeł na Czerwonym tle ze Złotą Koroną. Mieli opory aby takie Godło umieścić na Sali Obrad w Ratuszu. Nawet imieniem Rotmistrza nie chcieli nazwać wtedy nowo wybudowanego Ronda przy Technikum Nr 2. Wybrali imienia "Chojniczan" odrzucając propozycję Stowarzyszenia FZGT które optowało za nazwą Witolda Pileckiego. Jak widać Rotmistrz Witold Pilecki nie jest w Chojnicach godnym patronem jakiejś ulicy czy placu. Ta obecna Rada ma ogromne opory i wzbrania się i broni jakimś urojonym w ich głowach honorem. Honor odzyskają dopiero na sali rozpraw, po przegranej batalii o ulicę. Jaskrawym przykładem ich idoli jest data 14 lutego każdego roku. Oddawanie pokłonu żołnierzom Armii Radzieckiej i składanie wiązanek kwiatów. Gdzie pamięć o siostrze zakonnej przez nich zamordowaną - gdzie ?. Jakaś wymuszona jest, w blasku aparatów dla mediów. Tylko jak to nazwać "teatr", bo nic trafniejszego do tego nie pasuje. Burmistrz naszego miasta nie respektuje Ustaw Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej. Czyżby ustanowił u nas autonomię i będzie wprowadzał swoje własne prawa. Jak widać i słychać dekomunizacja powinna objąć również Radę Miasta Chojnice. Sprawa dotyczy myślenia tych ludzi, bo jest to myślenie które broni starego komunizmu.
Stara to prawda, że w polityce często musimy uczyć się od wrogów.
niedziela, 17 grudnia 2017
U Zbycha w gminie ciemno !
Jeżdżąc samochodem trasą Chojnice - Silno droga 240, zauważyłem bardzo dziwne zjawisko. Chodzi o odcinek drogi 240 od mostu na Obwodnicy do skrzyżowania koło Szkoły Podstawowej w Pawłowie. Jak sobie zliczyłem jest tam 37 lamp stojących przy tej drodze i mających oświetlać drogę. Tylko że 22 lampy nie świecą, a 15 jakimś cudem biją światłem. Może te 27 lampy to są tylko atrapy i mają tylko stać bo taki jest wymóg ?. Na tym odcinku są 3 przejścia dla pieszych i co budzi zgrozę jedno za łukiem drogi. Dobrze że jeszcze w tych egipskich ciemnościach nie było wypadku gdzie ktoś zginął. Czyżby w gminie ogłoszono 20 stopień zasilania, i wymusza to okresowo wyłączanie lamp. Bo idąc czy jadąc rowerem można, wpaść w niejedną dziurę. Po co ktoś postawił te lampy, na kim spoczywa obowiązek nadzoru. Dokładniej przyglądając się które lampy świecą, a które nie - istnieje pewien logiczny schemat. Trudno uwierzyć że to jakaś awaria, no chyba że celowa. Opowiadanie historyjek że to brak czegoś tam i nie można to potraktuje gromkim wybuchem śmiechu. Podobno główny włącznik tego oświetlenia jest o dziwo w Silnie, jest typu "ręcznego". Jeżeli komuś do głowy przyszło w ten sposób oszczędzać prąd, stwierdzam że jest to chore. Dlaczego nie ma reakcji sołtysa lub kogoś z rady tego nie wiem. Bo nie do pojęcia jest żeby w XXI wieku, robić klimat jak za króla Świeczka. Gdzie ciemno i głucho wszędzie i zadup.e. Chyba że komuś bardzo na tym zależy.
środa, 13 grudnia 2017
Ruch związkowy
Co to jest ?. Obecnie związki to bardziej Agencje Towarzyskie. Za kasę zrobią wszystko, lub inne korzyści dla siebie. Bo pod pojęciem związki to chodzi mi o wodzów. Reszta to banda frajerów. która płaci składki. Wierząc że jak będzie potrzeba, będą ich bronić. Jak wybije wreszcie ta godzina "zero" to związkowe gamonie zachowują się jak strusie. Chowają się i udają głupków, którymi w istocie są tylko nikt nie śmie im tego powiedzieć. W zakładzie są to takie szare eminencje, nie do ruszenia. Zresztą są to stale te same osoby, wybrani do końca świata i jeden dzień dłużej. Mając protekcję pracodawcy, co się dziwić że są niezastąpieni. Wyborcy żyją w świadomości że jak ich nie wybiorą, zakład ogłosi upadłość. Wielkość tych ludzi polega na tym, że mają swoją cenę i tym określają swoją wartość. Członek związku w wyniku takich poczynań swojego guru, w dalszej perspektywie prawdziwie staje się "członkiem". Twardnieje to w momencie "np., redukcja stanowisk lub z przyczyn ekonomicznych itd.". Dalej następuje głucha cisza i zostajesz sam i czar pryska. Ten co pisał ustawę o związkach zawodowych, to pisał ją dla socjalizmu. Ten co by ją miał poprawić, musi ją napisać dla kapitalizmu. Jaki on jest każdy widzi, jednostka się nie liczy. Stajemy się numerkami i mamy pracować i dziękować swojemu chlebodawcy. Nasz los w jego rękach, ale nawet życie.
Więc związki w kapitalizmie się "zeszmaciły" i w niczym nie przypominają tych WIELKICH z lat 80 - tych. Teraz przywódcy związkowi to są dla pracodawcy jak "damy do towarzystwa". Na drzwiach każdego związku powinna wisieć tabliczka "Kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się prawdą". Powiedział to chyba jakiś znany związkowiec ................................................................
Więc związki w kapitalizmie się "zeszmaciły" i w niczym nie przypominają tych WIELKICH z lat 80 - tych. Teraz przywódcy związkowi to są dla pracodawcy jak "damy do towarzystwa". Na drzwiach każdego związku powinna wisieć tabliczka "Kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się prawdą". Powiedział to chyba jakiś znany związkowiec ................................................................
piątek, 13 października 2017
Firma AURA i jej zabawki !
Jest sobie w Chojnicach Plac Zabaw . Jego urok i czar powala z nóg. Wykonała go firma AURA, według najwyższych standardów. Jego stan chyba zadowala naszą przewodniczącą bezradną Renię. No cóż jakby trzeba było iść na cmentarz ruskich bo jedna gwiazda spadła to by się postarała. Tutaj pełen luz z jej strony, bezpieczeństwo dzieci ?!. Nawet po moim osobistym zgłoszeniu nic nie zrobiła,jest na dzień dzisiejszy to co widać. No może jakby prywatna działalność Pani Radnejj lekko upadała, przez remont ulicy to wzięła by się do działania żeby sobie pomóc. A tak czekamy przy ulicy Ustronnej na ? Oby nie to co myślę.
czwartek, 24 sierpnia 2017
Życie
Mijają dni miesiące lata. Tak szybko mija czas - tak szybko odchodzą ludzie, tak bliscy nam. Życie jest jak mrugnięcie powieki, dzisiaj jesteśmy, jutro nas już nie będzie.
W 30 minut natura zabiera nam nasz cały świat. Powala lasy domy uśmierca ludzi. Ale ludzi jakich dane było spotkać 15 sierpnia w Rytlu, uświadomili mnie po co tutaj żyjemy. Spotkałem różnych nikogo tak naprawdę nie znałem i pewnie bliżej już nie poznam. Łączył nas tego dnia jeden wspólny cel, chęć pomagania. Bez rozgłosu, bo nie o to w tym pomaganiu chodzi. Chcesz to pomagasz, nadajesz w ten sposób
swojemu życiu jakiś głębszy sens. Tak naprawdę śmieszy mnie nadawanie takim zachowaniom jakby to było coś nadzwyczajnego. To jest ludzkie pomóc jeden drugiemu w potrzebie.
Brodząc po kolana w wodzie, potwornie zmęczony pracą czułem się spełniony. Dali mi w tym Rytlu wszystko czego ja potrzebuje do życia. Wiarę w siebie ale i wiarę w ludzi. Naprawdę było wszystko ; dostałem wodę, jedzenie i to coś. Trudno to opisać słowami, to trzeba poczuć.
Wartość życia to nie to ile masz, tylko ile potrafisz z siebie dać ....
W 30 minut natura zabiera nam nasz cały świat. Powala lasy domy uśmierca ludzi. Ale ludzi jakich dane było spotkać 15 sierpnia w Rytlu, uświadomili mnie po co tutaj żyjemy. Spotkałem różnych nikogo tak naprawdę nie znałem i pewnie bliżej już nie poznam. Łączył nas tego dnia jeden wspólny cel, chęć pomagania. Bez rozgłosu, bo nie o to w tym pomaganiu chodzi. Chcesz to pomagasz, nadajesz w ten sposób
swojemu życiu jakiś głębszy sens. Tak naprawdę śmieszy mnie nadawanie takim zachowaniom jakby to było coś nadzwyczajnego. To jest ludzkie pomóc jeden drugiemu w potrzebie.
Brodząc po kolana w wodzie, potwornie zmęczony pracą czułem się spełniony. Dali mi w tym Rytlu wszystko czego ja potrzebuje do życia. Wiarę w siebie ale i wiarę w ludzi. Naprawdę było wszystko ; dostałem wodę, jedzenie i to coś. Trudno to opisać słowami, to trzeba poczuć.
Wartość życia to nie to ile masz, tylko ile potrafisz z siebie dać ....
czwartek, 17 sierpnia 2017
Jeden dzień w Rytlu (15.08.2017 r)
Opiszę jeden dzień, czyli 15.08.2017 r. W ten dzień pojechałem do Rytla, wiadomo Sołtys wzywał trzeba było tam być. Wiadomo w jakim celu, nie muszę chyba wyjaśniać NAWAŁNICA. Zapakowałem swoje "cztery litery" do pociągu TUR i pojechałem, zabierając z domu jedynie siekierę. Pierwsze kroki ze stacji, wiadomo gdzie do Domu Kultury w Rytlu. Tam miałem okazję osobiście zobaczyć sołtysa Łukasza Ossowskiego. Opiszę tutaj jak minął mi jeden dzień z mojego życia. Dzień wyjatkowy z racji tego co tam robiłem i dla kogo. Niestety będę to robił w etapach i będzie to rozłożone w czasie - proszę o cierpliwość.
Tam byłem jednym z wielu, jacy tam przyjechali tego dnia z całej Polski. Podobno w ciagu całego dnia było tych około 1000 osób.Pan Sołtys podzielił sprawnie nas na brygady (2 pilarzy i 7 osób do pomocy). Może przedstawię moją brygadę ;(Starogard Gdański - 2), (Janikowo 1), (Chojnice - 2),(Gmina Czersk 3 ) - ojciec z synem oraz radny, no i moja skromna osoba.Potem dołączyła do nas bliżej mi nieznana para także swoim samochodem. Dobra razem na początku ekipa liczyła 11 osób. Przepraszam że tak dość ogólnie przedstawiam moich kolegów i jedną Panią. Zachowam anoninimowość tej całej naszej grupki.
Sołtys nas wszystkich, którzy przybyli poprowadził do pracy. Wziął jakiś kij i pidoniósł go do góry, i jak kapelmistrz poprowadził nas do pracy maszerując na czele .
Zaczęliśmy rąbać i ciąć na dworcu Rytel Wieś. Następnie pojechaliśmy na Stare Wądoły i czyscilismy drogę na Ostrowy. Dalej skierowano nas na Wielki Kanał Brdy przy moście kolejowym. Ostatnim miejscem była droga przy dworcu Rytel. Byliśmy dość mobilną brygadą, bo jeszcze byliśmy we wsi Młynki z pytaniem czy komuś tutaj można pomóc.
Na zbiórce o godz 9.00 jak zobaczyłem tych wszystkich ludzi to mnie zamurowało z wrażenia.Tyle osób stało na zbiórce, gotowych pomagać. Harcerze, kobiety z dziećmi - tam byli wszyscy. Przychodziło bardzo dużo osób z darami : woda, żywność benzynę, olej inne potrzebne rzeczy. Patrząc na to wszystko, można stwierdzić że nie jest tak źle z naszym narodem. Ludzie potrafią drugiemu w nieszczęściu współczuć ale i pomóc.
Będąc na obiedzie w Domu Kultury w Rytlu, dało się zauważyć lansujacych się polityków i to z różnych opcji politycznych. Przed wejściem rozstawione kamery stacji telewizyjnych, to maszerowali przed nimi w białej koszuli z butelką paliwa. Potem wywiadzik jak to poseł przyszedł pomóc. Na wymioty się zbierało, gdy się na to patrzyło. Wiadomo że jak ogłoszono w telewizji że premier przyjedzie do Rytla. To się sporo pojawiło, tych "padalców politycznych". W tym dniu i w takich okolicznościach trzeba by było powiedzieć "wypierdalaj dziadu" i zasadzić kopa na pożegnanie - wiadomo w ktore miejsce.Krążyli tacy pomiędzy Domem Kultury a Sztabem Kryzysowym który był umiejscowiony przy moście. Nie tylko politycy się się tam plątali, ale i powiatowi biznesmeni. Przyjechali się bardziej opalać przy rzece, na oczach gapiów i robić szum wokół swojej osoby niż nas wspierać. Szaraczki taplały się w Wielkim Kanale, po pas w wodzie i wyciągały drzewa. Mokrzy brudni i zmeczeni, ale pełni wiary w to co robimy. A te pajace sobie siedziały i pierdoliły do kamer jakieś głupoty. Siedziba Sztabu bardziej przypominała scenę kabaretową. Prawdziwy sztab był w Domu Kultury, tam było czuć ten klimat oddania i poświęcenia aby coś dobrego zrobić. Tam ludzie działali na zasadzie spontaniczności, że drugiemu trzeba pomóc. Zwykli ludzie nie szukający poklasku i sławy, autentyczni będący sobą .
Zajęci ciężką pracą gdzieś około godziny 16.00, odwiedził nas Pan Leśniczy. Było to w okolicach bloków koło Nadleśnictwa Rytel. Powiedział że mamy się schować w las, żeby kolumna samochodów z Panią Premier nas nie zobaczyła. Mieliśmy się z tego miejsca zabierać. Nikt z nas tego nie rozumiał i nikt nie miał zamiaru się nigdzie chować. Pracowała razem z nami w tym miejscu, bardzo energetyczna grupa kibiców z Trójmiasta. Więc polecenie Leśniczego, było tylko jego pobożnym życzeniem. W tym miejscu chciałbym pozdrowić sympatyczną grupę z Gdańska. Mieli tyle energi w sobie, że robota szybko szła do przodu. Panowie o ksywach "małpa czy dzik" to zapał mieli do pracy przeogromny. Swoimi samochodami terenowymi wyciągali z lasu drzewa. Pełen szacunek dla nich, pełen podziw.
Opuszczając Rytel, przechodziłem koło mostu na "Berlince" moim oczom ukazał się stojący tłum ludzi. Wiadomo że koło mostu był umiejscowiony Sztab Kryzysowy. Tłum z minuty na minutę szybko gęstniał, na ulicy "korek" samochodów. Zapytałem jednego z gapiów na co tak ludzie czekają, tak na marginesie odświętnie ubrani. Odpowiedź była prosta "czekamy na przyjazd do Rytla Pani Premier". Ludzie tracili czas czekając na minutowy przejazd kolumny rządowej, bo tyle mogli tam jedynie zobaczyć. Większość zebradnych to byli mieszkańcy Rytla i okolic. To dla nich ważniejsze było stanie i marnowanie czasu. Moim zdaniem ważniejszym było oczyszczenie Wielkiego Kanału Brdy. Bardzo mnie to zdziwiło, że dla nich ważniejsze było czekanie na takie bzdety. Cała Polska przyjechała pomagać do Rytla, a mieszkańcy poszli stać jak kłody i blokować chodniki i ulicę. Patrząc na to trudno mi to było zrozumieć. Co jest dla nich ważniejsze sprzatanie wsi, albo czy nie pomóc sąsiadom.
Do Rytla przyjechali zwykli obywatele z całej Polski, przyszli z pomocą mieszkańcom tej wsi. Jest to budujące, że nie jest nam obcy los drugiego człowieka. Właśnie wtedy gdy tego najbardziej potrzebuje. Ogromny kataklizm który unicestwił tyle tysięcy hektarów lasów, zniszczył tyle domów i uśmierając 5 osob. Ale nie zabił w nas ducha braterstwa i ludzkiej solidarności. Może ten świat obecnie jest zmaterializowany, gdzie liczy się tylko zysk. Ale tego dnia człowiek człowiekowi był jak brat.
Pomoc innym nadaje życiu głębszy sens, sprawia że można poczuć po co się żyje. Wierzę w to że to co wysyłamy w świat do nas kiedyś wróci. Pomagając bezinteresownie sprawiamy że ten świat staje się lepszy, bardziej ludzki. Nawet najmniejeża pomoc jest cegiełką, która buduje ten właśnie lepszy swiat. Bo inaczej ten nasz ziemski żywot nie miałby sensu.
Pozdrawiam.
Tam byłem jednym z wielu, jacy tam przyjechali tego dnia z całej Polski. Podobno w ciagu całego dnia było tych około 1000 osób.Pan Sołtys podzielił sprawnie nas na brygady (2 pilarzy i 7 osób do pomocy). Może przedstawię moją brygadę ;(Starogard Gdański - 2), (Janikowo 1), (Chojnice - 2),(Gmina Czersk 3 ) - ojciec z synem oraz radny, no i moja skromna osoba.Potem dołączyła do nas bliżej mi nieznana para także swoim samochodem. Dobra razem na początku ekipa liczyła 11 osób. Przepraszam że tak dość ogólnie przedstawiam moich kolegów i jedną Panią. Zachowam anoninimowość tej całej naszej grupki.
Sołtys nas wszystkich, którzy przybyli poprowadził do pracy. Wziął jakiś kij i pidoniósł go do góry, i jak kapelmistrz poprowadził nas do pracy maszerując na czele .
Zaczęliśmy rąbać i ciąć na dworcu Rytel Wieś. Następnie pojechaliśmy na Stare Wądoły i czyscilismy drogę na Ostrowy. Dalej skierowano nas na Wielki Kanał Brdy przy moście kolejowym. Ostatnim miejscem była droga przy dworcu Rytel. Byliśmy dość mobilną brygadą, bo jeszcze byliśmy we wsi Młynki z pytaniem czy komuś tutaj można pomóc.
Na zbiórce o godz 9.00 jak zobaczyłem tych wszystkich ludzi to mnie zamurowało z wrażenia.Tyle osób stało na zbiórce, gotowych pomagać. Harcerze, kobiety z dziećmi - tam byli wszyscy. Przychodziło bardzo dużo osób z darami : woda, żywność benzynę, olej inne potrzebne rzeczy. Patrząc na to wszystko, można stwierdzić że nie jest tak źle z naszym narodem. Ludzie potrafią drugiemu w nieszczęściu współczuć ale i pomóc.
Będąc na obiedzie w Domu Kultury w Rytlu, dało się zauważyć lansujacych się polityków i to z różnych opcji politycznych. Przed wejściem rozstawione kamery stacji telewizyjnych, to maszerowali przed nimi w białej koszuli z butelką paliwa. Potem wywiadzik jak to poseł przyszedł pomóc. Na wymioty się zbierało, gdy się na to patrzyło. Wiadomo że jak ogłoszono w telewizji że premier przyjedzie do Rytla. To się sporo pojawiło, tych "padalców politycznych". W tym dniu i w takich okolicznościach trzeba by było powiedzieć "wypierdalaj dziadu" i zasadzić kopa na pożegnanie - wiadomo w ktore miejsce.Krążyli tacy pomiędzy Domem Kultury a Sztabem Kryzysowym który był umiejscowiony przy moście. Nie tylko politycy się się tam plątali, ale i powiatowi biznesmeni. Przyjechali się bardziej opalać przy rzece, na oczach gapiów i robić szum wokół swojej osoby niż nas wspierać. Szaraczki taplały się w Wielkim Kanale, po pas w wodzie i wyciągały drzewa. Mokrzy brudni i zmeczeni, ale pełni wiary w to co robimy. A te pajace sobie siedziały i pierdoliły do kamer jakieś głupoty. Siedziba Sztabu bardziej przypominała scenę kabaretową. Prawdziwy sztab był w Domu Kultury, tam było czuć ten klimat oddania i poświęcenia aby coś dobrego zrobić. Tam ludzie działali na zasadzie spontaniczności, że drugiemu trzeba pomóc. Zwykli ludzie nie szukający poklasku i sławy, autentyczni będący sobą .
Zajęci ciężką pracą gdzieś około godziny 16.00, odwiedził nas Pan Leśniczy. Było to w okolicach bloków koło Nadleśnictwa Rytel. Powiedział że mamy się schować w las, żeby kolumna samochodów z Panią Premier nas nie zobaczyła. Mieliśmy się z tego miejsca zabierać. Nikt z nas tego nie rozumiał i nikt nie miał zamiaru się nigdzie chować. Pracowała razem z nami w tym miejscu, bardzo energetyczna grupa kibiców z Trójmiasta. Więc polecenie Leśniczego, było tylko jego pobożnym życzeniem. W tym miejscu chciałbym pozdrowić sympatyczną grupę z Gdańska. Mieli tyle energi w sobie, że robota szybko szła do przodu. Panowie o ksywach "małpa czy dzik" to zapał mieli do pracy przeogromny. Swoimi samochodami terenowymi wyciągali z lasu drzewa. Pełen szacunek dla nich, pełen podziw.
Opuszczając Rytel, przechodziłem koło mostu na "Berlince" moim oczom ukazał się stojący tłum ludzi. Wiadomo że koło mostu był umiejscowiony Sztab Kryzysowy. Tłum z minuty na minutę szybko gęstniał, na ulicy "korek" samochodów. Zapytałem jednego z gapiów na co tak ludzie czekają, tak na marginesie odświętnie ubrani. Odpowiedź była prosta "czekamy na przyjazd do Rytla Pani Premier". Ludzie tracili czas czekając na minutowy przejazd kolumny rządowej, bo tyle mogli tam jedynie zobaczyć. Większość zebradnych to byli mieszkańcy Rytla i okolic. To dla nich ważniejsze było stanie i marnowanie czasu. Moim zdaniem ważniejszym było oczyszczenie Wielkiego Kanału Brdy. Bardzo mnie to zdziwiło, że dla nich ważniejsze było czekanie na takie bzdety. Cała Polska przyjechała pomagać do Rytla, a mieszkańcy poszli stać jak kłody i blokować chodniki i ulicę. Patrząc na to trudno mi to było zrozumieć. Co jest dla nich ważniejsze sprzatanie wsi, albo czy nie pomóc sąsiadom.
Do Rytla przyjechali zwykli obywatele z całej Polski, przyszli z pomocą mieszkańcom tej wsi. Jest to budujące, że nie jest nam obcy los drugiego człowieka. Właśnie wtedy gdy tego najbardziej potrzebuje. Ogromny kataklizm który unicestwił tyle tysięcy hektarów lasów, zniszczył tyle domów i uśmierając 5 osob. Ale nie zabił w nas ducha braterstwa i ludzkiej solidarności. Może ten świat obecnie jest zmaterializowany, gdzie liczy się tylko zysk. Ale tego dnia człowiek człowiekowi był jak brat.
Pomoc innym nadaje życiu głębszy sens, sprawia że można poczuć po co się żyje. Wierzę w to że to co wysyłamy w świat do nas kiedyś wróci. Pomagając bezinteresownie sprawiamy że ten świat staje się lepszy, bardziej ludzki. Nawet najmniejeża pomoc jest cegiełką, która buduje ten właśnie lepszy swiat. Bo inaczej ten nasz ziemski żywot nie miałby sensu.
Pozdrawiam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
